niedziela, 19 października 2014

Spotkanie Warszawskich Blogerek

Jakiś czas temu miałam przyjemność wziąć udział w spotkaniu warszawskich blogerek. To nie był mój pierwszy raz. Co jakiś czas spotykamy się w swoim gronie. Dziewczyny są super i fajnie jest móc pogadać z kimś kto totalnie rozumie blogowanie, robienie zdjęć itp.



Spotkałyśmy się w agencji Whites (www.agencjawhites.pl). Bardzo ładne miejsce. Zdecydowanie chciałabym w takim pracować :)
Podczas spotkania miałyśmy przyjemność posłuchać kilku wykładów. Bardzo ciekawe dla mnie były warsztaty Agnieszki Olszańskiej z Fever For Fashion oraz wykład Katarzyny Szpor dotyczący relacji z biznesem. Oprócz tego mogłyśmy również podpatrzeć jak wykonywać makijaże (Paulina Pudełek - Gorgol) oraz dzięki Natalii Listwan z "Samanty" jak prawidłowo dobrać rozmiar bielizny.

fot. Karolina Żebrowska (http://thepolaroidbook.net/)

fot. Karolina Żebrowska (http://thepolaroidbook.net/)

fot. Karolina Żebrowska (http://thepolaroidbook.net/)

fot. Karolina Żebrowska (http://thepolaroidbook.net/)

Na koniec dostałyśmy prześwietne prezenty:

fot. Fever For Fashion


JOKO  www.joko.pl 


ALLBAG www.allbag.pl
SAMANTA www.facebook.com/SamantaBielizna
Mr GUGU & Miss go - sklep stacjonarny w Warszawie na ul. Smolnej oraz www.facebook.com/mrguguwarszawa

Dziękuję dziewczynom za zorganizowanie tego spotkania. Bardzo dobrze się bawiłam. Do zobaczenia niedługo :)


niedziela, 5 października 2014

Enjoy every moment

- Cześć.
- Cześć. Co tam?
- A nic… Tak dzwonię.
- A dlaczego masz taki dziwny głos? Zaspany?
- Smutny.
- A co się stało?
- Przed chwilą się dowiedziałam, że Ania Przybylska zmarła.
 (20 minut gadania później)
- Dobra, to pa.
- Mamo…
- No?
- Kocham Cię.


wschód słońca

Jakiś czas temu pisałam o tym, że cieszę się każdą chwilą. Od niedawna zaczęłam zapisywać drobne rzeczy, które sprawiły mi radość i za które jestem wdzięczna
31.08 - wyspałam się
4.09 - mam wspaniałą przyjaciółkę
7.09 - grill z rodzicami
13.09 - jadłam ananasa
14.09 - wstałam wcześnie i poszłam biegać

 weheartit.com

"Życie to sen, z którego budzimy się w chwili śmierci. Sztuką jest przebudzić się jeszcze za życia." 

Każdy z nas ma marzenia. Niestety tylko nieliczni mają odwagę je spełniać. Całe życie patrzyłam jak moi rodzice ciężko pracują. Mój tata codziennie powtarza jak bardzo nie lubi swojej pracy, mama jest wiecznie niewyspana. Nie wyobrażam sobie takiego życia. Nie chcę codziennie budzić się z myślą „kolejny beznadziejny dzień, kiedy muszę iść do tej beznadziejnej pracy.” Chcę robić coś co będzie mi sprawiać radość. Chcę żeby moja praca była moją pasją a chodzenie do niej przyjemnością.Chcę za 40 lat móc powiedzieć sobie, że niczego nie żałuję i każdą chwilę wykorzystałam na maksa.



Na chwilę obecną moim marzeniem jest mieszkanie za oceanem. Jest ono w trakcie realizacji. Nie chcę zostawiać nic na później. Chcę korzystać z życia. Nie mam pewności czy za 10, 30 lat a nawet za kilka miesięcy będę jeszcze na świecie, więc robię to na co mam ochotę. Śpię. Jem. Kupuję ubrania. Chodzę na koncerty. Spotykam się z przyjaciółkami. Kocham moich bliskich. Żyję tak jakby miało nie być jutra.



Odkąd nie mieszkam z rodzicami mniej się kłócę z moją mamą. Nauczyłam się pokory, cierpliwości. Zazwyczaj żegnam się z moją mamą z uśmiechem, mówię jej coś miłego. Tak jakby to mogło być nasze ostatnie spotkanie.

"Nigdy nie wiesz czy widząc kogoś nie widzisz go po raz ostatni." 

Ten post jest dosyć chaotyczny. Wiele w nim sprzeczności. A to dlatego, że jest pisany pod wpływem emocji. Mam w głowie bardzo wiele myśli i ciężko mi je poukładać. Chciałabym jednak przekazać wam abyście nie tracili czasu na kłótnie, zmartwienia. Doceniajcie każdą sekundę życia. Każdy moment spędzony z osobą, którą kochacie. Spełniajcie swoje marzenia. Żyjcie!

zachód słońca

niedziela, 28 września 2014

List of random thoughts

ROBIĘ to co chcę
PRACUJĘ dużo żeby zarobić na spełnienie marzeń 
CZYTAM blogi i książki o rozwoju osobistym 
MARZĘ o zwiedzeniu całego świata 
PRZYGLĄDAM SIĘ sobie w lustrze i myślę co w sobie zmienić aby być lepszą
SŁUCHAM co mówią do mnie moi bliscy 
MARNUJĘ czas na niewłaściwych ludzi (czasami) 
ŻYCZĘ SOBIE za rok o tej porze leżeć na słonecznej plaży 
CIESZĘ SIĘ każdą chwilą 
CZEKAM na podróż życia 
UWIELBIAM korzystać z życia 
MAM NADZIEJĘ, że niedługo będę mogła wszystkim powiedzieć o moich planach 
DZIWIĘ SIĘ  ludziom, którzy wybierają świadomie nudne życie 
POTRZEBUJĘ odpoczynku od wielkiego miasta 
JESTEM sobą WIEM, że mogę wszystko 
MYŚLĘ o mojej przyszłości 
ŚMIEJĘ SIĘ często 
ZASTANAWIAM SIĘ jak sprawić aby moje życie było jeszcze lepsze 
LUBIĘ próbować nowych rzeczy 
CZUJĘ, że żyję




 




niedziela, 14 września 2014

Be confident!

Jako dziecko byłam nieśmiała, wstydziłam się rozmawiać ze starszymi, zamykałam się w sobie w stresujących sytuacjach. Jeszcze kilka lat temu bałam się zapytać w sklepie o cenę bluzki. Dziś pracuję w sklepie, rozmawiam z klientami i nie mam problemu żeby zapytać obcego o cokolwiek. Jak to się stało?



Pamiętam jak mówiłam do mamy, że chcę być aktorką. Chyba każde dziecko marzy o byciu sławnym i bogatym. Niestety nie mogłam się za bardzo nacieszyć tymi marzeniami, ponieważ mama gasiła mój zapał stwierdzeniem, że jestem wstydliwa i nieśmiała. Miała rację. Chociaż nie powinna była mi tego mówić, ale mniejsza o to.

Do 14 roku życia miałam wadę wymowy. Nie mówiłam „r”. Każda próba wypowiedzenia tej litery kończyła się klęską, a brzmiało to jak „hy”. Może to także powodowało, że wolałam milczeć niż narażać się na krytykę ze strony innych ludzi. Wiadomo, dzieciaki potrafią być okrutne i w sumie nie dziwię się, że mój kuzyn zawsze mnie zaczepiał mówiąc „Milena, powiedz RABARBAR”. To wydaje się zabawne, ale dla mnie nie było. Wiele razy rówieśnicy śmiali się z tego jak mówię. W końcu postanowiłam coś z tym zrobić. Zaczęłam pracować nad moją wymową. Po jakimś czasie bez pomocy logopedy a nawet żadnego dorosłego pozbyłam się wady wymowy. Teraz mówię dokładnie tak jak wszyscy i myślę, że bardzo wiele dało mi to, że sama pozbyłam się jednej z największych swoich wad.



Niestety w czasach gimnazjum nadal byłam „szarą myszką”, która bała się rozmawiać z chłopakami. Tak, to zdecydowanie była moja zmora. W internecie byłam odważna i potrafiłam pisać o wszystkim, ale kiedy siedzieliśmy obok siebie ja w milczeniu wpatrywałam się w ziemię. Naprawdę żal mi mnie jak teraz o tym myślę. 

Pierwszym przełomowym momentem było poznanie zespołu Afromental. Jeżdżenie na koncerty, poznawanie nowych osób, rozmowy z chłopakami. Tak, po koncertach razem z innymi dziewczynami szłam na backstage i gadałam z facetami starszymi ode mnie o 10 lat. Nie wiem jak to się stało, ale bardzo ich lubiłam, chciałam ich poznać, więc byłam zmuszona do rozmowy z nimi. Takie jeżdżenie po Polsce za zespołem nauczyło mnie samodzielności i chcąc nie chcąc musiałam stać się pewniejsza siebie. Zwłaszcza jak jechałam 200km sama do Warszawy i nocowałam na dworcu.

 2011r.

Prawie rok temu przeprowadziłam się do Warszawy. Bez rodziców. Chciałam być samodzielna i niezależna. Pod względem finansowym niestety jeszcze mi się to nie udało, ale bardzo dużo nauczyłam się przez ostatnie 10 miesięcy. Pracowałam w różnych miejscach, poznałam różnych ludzi, robiłam różne rzeczy. 



Bardzo ważne jest żeby mieć otwarty umysł i nie bać się nowych rzeczy. Oczywiście musimy pamiętać o tym żeby nie robić niczego co jest sprzeczne z naszymi wartościami. Jeśli natomiast nie zaszkodzi to naszej psychice a także nie jest niebezpieczne dla naszego zdrowia i życia, to warto wyjść ze swojej strefy komfortu. Mamy tylko jedno życie. Szkoda je marnować na siedzenie w kącie i robienie „właściwych” rzeczy.




Zazwyczaj, a zwłaszcza przez ostatnie lata miałam długie włosy. Wiele osób je chwaliło. Że takie długie, zdrowe, ładne. Tak, były fajne, ale nudne. Nie tylko je ścięłam do ramion, ale także zrobiłam ombre, czyli totalnie odcięłam się (gra słów heh) od długich i zdrowych włosów. Ale wiecie co? To była najlepsza decyzja jaką podjęłam w ciągu ostatnich tygodni. Zyskałam dużo pewności siebie. Idąc przez miasto prawie unosiłam się nad chodnikami. Mimo, że nie wyglądałam świetnie, bo nie miałam ułożonej fryzury, to czułam się dobrze ze sobą i myślę, że ludzie, którzy zwrócili na mnie uwagę też to zauważyli. Bardzo ważne jest czuć się dobrze w swoim ciele. Jeśli nie zaakceptujemy siebie i nie będziemy pewni swojego wyglądu, ciała, charakteru, to inni od razu to zauważą i będą nas traktować z góry, co ustawi nas na straconej pozycji, bo będziemy obawiać się kompromitacji. 




Ja z każdym miesiącem, dniem, z każdą nowo poznaną osobą, z każdym „pierwszym razem” jestem pewniejsza siebie. Oczywiście mam czasami opory żeby zagadać do chłopaka, który mi się podoba, ale patrząc z perspektywy czasu nawet uśmiech to już wiele. Czasami robię coś żeby zaimponować znajomym : „Milena, podejdź do niego, bo jesteś najodważniejsza” lub dopasować się do otoczenia „ja idę tam / zrobię to, a Ty, Milena?”. Ale nie uważam, że to jest złe, bo właśnie takie sytuacje powodują, że uczę się siebie i wiem na co mogę sobie pozwolić. 

Wyjdź ze swojej skorupy, zaryzykuj i zrób coś szalonego. Idź sam/ sama na imprezę, znajdź pracę, w której będziesz mieć ciągły kontakt z ludźmi, naucz się samodzielności, zawieraj nowe znajomości. Ja to wszystko zrobiłam i nie żałuję niczego. Cały czas pracuję nad sobą, bo chcę być pewna siebie. A Ty?



As a child I was shy, I was ashamed to talk with older people, I closed in on myself in stressful situations. A few years ago I was afraid to ask in the shop about the blouses price. Today I work in a shop, talking with customers and have no problem to ask them for anything. How did this happen?

I remember I said to my mom that I wanted to be an actress. I think every kid dreams of being famous and rich. Unfortunately, I couldn’t get enough of this dream because my mom put out my enthusiasm by saying that I am too shy. She was right. Although she shouldn’t have to tell me that, but never mind.

For 14 years I had speech defect. I did not say "r". Any attempt to say that letter ended in failure, and it sounded like a "hy". It could also meant that I preferred to keep silent than to expose myself to criticism from others. You know, kids can be cruel and I’m not surprised that my cousin always picked on me saying "Milena, tell RHUBARB". That seems funny, but for me it wasn’t. Many times kids laughed at me. Finally I decided to do something with it. I started to work on my speech defect. After some time without the help of a speech therapist and any adult I got rid of speech defects. Now I say exactly as everyone and I think that gave me so much that I got rid of one of my largest flaws.
Unfortunately, in times of middle school I still was a person who was afraid to talk to the guys. Yes, it definitely was my nightmare. On the internet I was confident and I could write about everything, but when we sat next to each other in silence, I stared at the ground. It sounds ridiculous.

The first breakthrough was when I meet the music band - Afromental. Riding to concerts, meeting new people, talking with the guys. Yes, after the concerts together with the other girls I went backstage and talked to guys older than me by 10 years. I don’t know how it happened, but I really liked them, I wanted to know them, so I was forced to talk with them. Travels around Poland to see one band has taught me independence and had to become a more confident person. Especially when I drove 200km to Warsaw and spent night at the station.

Almost a year ago I moved to Warsaw without parents. I wanted to be independent. I've learned a lot over the last 10 months. I worked in many places, met many people, did many things.
It is very important to have an open mind and not be afraid of new things. Of course, we must remember not to do anything which is contrary to our values​​. However, if it doesn’t hurt our psyche and isn’t dangerous to our health and life, we should come out of our comfort zone. We only have one life. Don’t waste it on doing the "right" things.

The last few years I had a long hair. Many people praised them. That such a long, healthy, beutiful. Yes, they were cool, but boring. I’m not only did cut them down to the shoulders, but also I did ombre, which is totally cut away (heh wordplay) from long and healthy hair. But you know what? It was the best decision that I made in the past weeks. I gained a lot of confidence. Walking through the town I almost was floating above the sidewalks. Maybe I didn’t look great, but it made ​​me feel good about myself, and I think that the people who saw me noticed it too. It is very important to feel good in our body. If you don’t accept yourself and don’t like your appearance, body, character, people will notice it right now and they will look down on you and you will be afraid of embarrassment.

Every month, day, with every newly person I’ve met, every "first time" I’m more confident. Of course,  sometimes I just can’t to talk down to the boy that I like, but in retrospect it's even smile to him is a lot for me. Sometimes I do something to impress my friends: "Milena, go to him, because you are the bravest" or adapt to the environment "I go there / I'll do it, and you, Milena?". But I don’t think it's bad, because situations like that make I'm learning myself and I know what I can afford for.

Come out of your shell, take a chance and do something crazy. Go alone to the party, find a job where you have continuous contact with people, learn independence, make new friends. I did it all and I don’t regret anything. I’m constantly working on myself, because I want to be confident. And you?