niedziela, 3 maja 2015

April summary / Co robiłam w kwietniu

Ostatnio na blogu zrobiło się trochę poważnie. Mamy wiosnę, więc postanowiłam dodać bardziej luźny post. Kwiecień był całkiem spoko. Mam kilka zdjęć, m.in. z mojego wyjazdu do Krakowa, spotkania z przyjaciółką i mojego małego spa :) Jeśli jesteście zainteresowani co robiłam w kwietniu, to zapraszam:


11-go kwietnia po raz pierwszy odwiedziłam Kraków. Nigdy nie byłam na południu Polski oprócz Wrocławia, do którego drogę przespałam. Krajobraz Małopolski po prostu mnie zachwycił. Patrzyłam przez szybę i nie mogłam uwierzyć, że jest tak pięknie. Sam Kraków również bardzo mi się spodobał, chociaż widziałam tylko Starówkę i ścisłe centrum.




Niestety bardzo ciężko było nam ogarnąć komunikację miejską. Trzeba było się nabiegać żeby znaleźć odpowiedni przystanek. Po godzinie błądzenia wokół dworca zrezygnowane usiadłyśmy z moją przyjaciółką na chodniku:


W końcu jednak zdecydowałyśmy się zapytać kogoś o drogę. Trafiło na najprzystojniejszego chłopaka jakiego widziałyśmy w całym Krakowie :) Na szczęście dobrze nas pokierował i po kolejnej godzinie trafiłyśmy do miejsca docelowego. 

Wieczorem razem z koleżankami poszłyśmy na koncert naszego ulubionego zespołu - Afromental.





Po czteromiesięcznej przerwie nie mogłam odpuścić pierwszego koncertu w sezonie. Przy okazji zobaczyłam piękny Kraków i spotkałam się z przyjaciółkami i ze znajomymi. Bardzo miło spędziłam tam czas i na pewno będę to dobrze wspominać.



Tydzień później odwiedziła mnie przyjaciółka, z którą również nie widziałam się cztery miesiące. Wieczorem poszłyśmy nad Wisłę. Było cudownie. Ludzie palili ogniska na plaży, pili piwa, było ciepło. Typowy wakacyjny klimat. 




Dobrze było się spotkać, pogadać. Cieszę się, że w końcu nam się udało. Rzadkie spotkania to wady przyjaźni na odległość... Ale zalety z posiadania takiej przyjaciółki jak Ewelina zdecydowanie przeważają <3


Niestety nie byłam w żadnych innych ciekawych miejscach. Dużo pracuję. Kiedy mam wolne staram się wyjść i porobić trochę zdjęć. Warszawa jest naprawdę piękna i to zdecydowanie moje ulubione miasto w Polsce.



Ostatnio jednak sporo czasu spędzałam w domu. Postanowiłam bardziej zadbać o siebie. Kupiłam kilka kosmetyków do pielęgnacji oraz kolorówkę. Odwiedziłam sklep Ziaja. Nie polecam do niego wchodzić, bo można się zatracić. Najchętniej kupiłabym wszystko, bo ceny są tak cudowne, że nawet za siatkę kosmetyków różnego rodzaju można zapłacić tyle co za jeden - dwa kosmetyki jakiejś innej znanej marki. Ja skupiłam się na włosach i skórze twarzy, ale pewnie wybiorę się tam jeszcze niedługo i powiększę moją ziajową kolekcję :) 
Nie mogłam też nie skorzystać z promocji w Rossmanie -49% na pudry, podkłady, korektory i kosmetyki do oczu. Nie będę się przyznawać ile wydałam, ale powiem tylko, że większość tych rzeczy kupiłam po raz pierwszy a jestem nimi zachwycona. Boję się tylko tego jak pójdę na promocję szminek. To jest moja największa słabość...


Dziękuję za wszystkie odwiedziny mojego bloga. Codziennie jest was tu naprawdę wielu! Jestem w szoku kiedy widzę takie liczby. Postaram się (i tym razem naprawdę!) dodawać więcej postów. Mam sporo pomysłów, ale ogranicza mnie czas. Niedługo to się zmieni i będę mogła bardziej skupić się na blogu.
Pozdrawiam Was wszystkich i kończę dzisiejszą notkę tym oto zdjęciem:


wtorek, 28 kwietnia 2015

Doceń to, że żyjesz.

Tego dnia zrobiłam warkocza. Jako, że mam krótkie pocieniowane włosy nie wyglądało to za dobrze. Siedziałam w autobusie i z przejęciem czytałam książkę. Byłam niedaleko swojego przystanku, więc postanowiłam zaprzestać czytanie z końcem rozdziału. Rozpuściłam włosy, zaczęłam się nimi bawić i przeglądać w szybie wewnątrz autobusu. Pomyślałam: „Nienawidzę swoich włosów. W ogóle się nie układają.” W tym momencie z siedzenia obok mnie wstała kobieta w wieku około 30 lat. Spojrzałam na jej głowę. Miała bardzo krótkie włosy. Nie jestem ekspertem, ale wyglądało to na efekt chemioterapii…


To była idealna sytuacja pokazująca jak bardzo nie doceniamy tego co mamy. Cały czas narzekamy. Nic nam się nie podoba. Wiadomo, każdy chce żeby było mu w życiu lepiej. Nie znam nikogo kto nie chciałby być bogatszy/ ładniejszy/ zdrowszy/ szczęśliwszy. Albo wszystko na raz. Tylko dlaczego nie doceniamy tego co mamy?

Narzekam, że nie mam za mało pieniędzy a nie doceniam tego, że mam dach nad głową, ciepłą wodę, pracę. Codziennie kupuję sobie coś do jedzenia, mogę sobie pozwolić na wyjście do kina, nową bluzkę czy książkę.

Narzekam, że boli mnie głowa, oczy, brzuch, a nie doceniam tego, że mam wzrok, słuch, sprawne wszystkie kończyny i organy. 

Narzekam na brzydką pogodę, nieukładające się włosy, nadmiar pracy, brzydką cerę, nadwagę, wrednych ludzi. Nie doceniam tego, że mam wspaniałą rodzinę, przyjaciół, że mam te włosy, że mogę iść pobiegać, bo przecież chodzę, że mogę rozmawiać i jestem świadoma wszystkiego co mnie otacza. 

Na co dzień całkowicie zapominamy o tym jakimi szczęściarzami jesteśmy. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób nawet czytających ten post nie ma takiego szczęścia jak ja, ale uwierzcie, że macie lepiej niż wiele innych osób na naszej planecie. 

Codziennie na świecie umierają setki tysięcy ludzi. Jeśli żyjesz - jesteś wielkim szczęściarzem! Doceń to.


niedziela, 19 kwietnia 2015

Jak dorosnę, to chcę słuchać swoich rad.

Kolejny raz przyłapałam się na tym, że w ogóle nie słucham siebie. Jestem jakby zupełnie nieobecna w swoim życiu. Mówię dużo, ale większość tych "mądrych" rzeczy leci w kierunku innych ludzi. Dla siebie zachowuję same głupoty. Co jest ze mną nie tak?


Lubię rozmawiać z ludźmi, słuchać ich opowieści, czasami nawet problemów. Zawsze mam nadzieję, że w jakiś sposób im pomogę. Mówię im: "Ja na Twoim miejscu..." albo "Powinieneś zrobić tak...". I naprawdę wierzę w to co mówię. I chciałabym bardzo żeby moje złote rady zostały przez moich przyjaciół wzięte do serca i dobrze wykorzystane.

A potem przychodzi taki moment kiedy znajduję się w podobnej sytuacji. Albo jeszcze gorszej, ale tematycznie takiej samej. I zamiast zrobić to co sama wymyśliłam wcześniej i co na pewno będzie pozytywne w skutkach, wolę się męczyć sama ze sobą i wymyślać sobie wymówki.

Bo dobrzy w tym jesteśmy. Tak, Ty też. A baby to już całkiem. Jesteśmy specjalistkami od wszystkiego. Po piwie, winie, a nie daj Boże wódce, zamieniamy się w psychologów z trzema dyplomami. Chcemy być dobrymi przyjaciółkami, więc rozdajemy te porady na lewo i prawo. Może by się sprawdziły, ale sama się tego nie dowiesz, bo kiedy przychodzisz do przyjaciółki z problemem i przeżywasz deja vu, to zdolność logicznego myślenia nagle znika i tylko przytakujesz, a w środku zastanawiasz się: "Co ona pieprzy?"

Dlaczego tak bardzo komplikujemy sobie życie? Dlaczego nie możemy zaakceptować tego, że może jednak nasza intuicja ma rację? Czasami odpowiedzi są bliżej niż nam się wydaje. Nie musimy szukać rady u przyjaciół, a tym bardziej u obcych ludzi. Jasne, każdy chce się czasem wygadać, spojrzeć na problem z dystansem i zobaczyć inny punkt widzenia. A może po prostu tak jest nam łatwiej. Uciekać przed sobą.

Czasami wystarczy usiąść w samotności, zastanowić się o co tak naprawdę nam chodzi. Jaki jest problem i co chcemy osiągnąć? Wtedy rozwiązanie przychodzi samo. I nie ignorujmy tego głosu w naszej głowie. To nasza podświadomość. Ona wie co jest dla nas dobre. Czasami ciężko jest nam zaakceptować odpowiedź, którą otrzymamy. Ale musimy próbować. Ja nie chcę już uciekać przed sobą. Chcę być świadoma i chcę słuchać swoich własnych rad.


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Przegląd internetu #2

Dziś mam naprawdę sporo ciekawych i motywujących tekstów. Zapraszam do czytania :)

  • Kiedy jest za późno na miłość? "Miłość to nie zawsze jest coś, co nam się przydarza. Czasem to coś, co sami musimy sobie zrobić."
  • Agnieszka pisze o tym jak popsuła autobus, czyli wspaniały tekst o pozytywnym myśleniu. Sama miałam kilka podobnych sytuacji w swoim życiu. A ten tekst przypomniał mi o tym jak ważne jest pozytywne myślenie.
  • Tata - czyli jeden z najbardziej wzruszających tekstów jakie przeczytałam ostatnio w internecie.
  • Dla odmiany jeden z najbardziej motywujących postów. O tym jak rzucić pracę, przeprowadzić się do raju i zmieniać świat. Bardzo zaskakujące.
  • Bloga Uli uwielbiam i z wielką ciekawością oglądam wszystkie zdjęcia z jej podróży. Wydaje się bardzo pozytywną i szczęśliwą osobą, dlatego zdziwiłam się gdy przeczytałam post o tym, że nie do końca jest taka jak ją ludzie postrzegają. A zdanie "Szczęśliwi, którzy idą przez życie w dość jednolitym nastroju i którzy nie wiedzą co to znaczy w ciągu jednego dnia chcieć umrzeć i stwierdzić, że life is good." trafia idealnie w punkt. Bardzo znajome. 
  • Polaków tragedie czyli doskonały tekst o tym w jak dziwnych czasach się znajdujemy skoro "w ten piękny, słoneczny, wiosenny dzień ponad 1500 ludzi dorwało się w jakiś sposób do internetu, po to by napisać jak ciężko im bez tegoż internetu egzystować."




wtorek, 31 marca 2015

After every storm the sun will shine.

Praca. Zmęczenie. Samotność. Problemy rodzinne. Zawód miłosny. Choroba. Odłożenie swoich marzeń na później. Pojedynczo same w sobie nie są łatwe. A co jeśli w pewnym momencie skumulują się i wszystkie na raz pojawią się w naszym życiu? 


 

W ciągu ostatniego 1,5 roku miałam niezłą szkołę życia. Bardzo wiele dowiedziałam się o sobie. Jestem silna, odpowiedzialna, niezależna. Tak mi się przynajmniej wydawało. Myślałam, że po wszystkim co mnie w życiu spotkało, nic nie jest w stanie mnie złamać. Niestety jestem tylko (a może aż) człowiekiem. Mam uczucia, emocje. Mimo tego, że staram się patrzeć na świat optymistycznie zdarzają się gorsze dni. I to takie naprawdę bardzo złe. Kiedy stojąc  na kasie w pracy nie mam siły się uśmiechnąć i mam ochotę się rozpłakać. 

Obecnie bardzo dużo dzieje się w moim życiu. Naprawdę staram się nie myśleć za dużo o tych problemach, ale to nie jest łatwe. Zbyt długo odkładałam je na później aż w końcu te wszystkie sprawy zaczęły mnie przytłaczać. Zwłaszcza kiedy nie ma się z kim o tym porozmawiać. Nikt kto nie był w takiej sytuacji tego nie zrozumie. Ciężko jest wytłumaczyć komuś, że jest Ci źle. Nawet jeśli ta osoba jest Twoim przyjacielem. Zamykasz się wtedy w sobie i udajesz, że jest w porządku. Ale nie jest. I dopóki nie podejmiesz działania nie będzie lepiej.

Za każdym razem kiedy wydawało mi się, że dochodziłam do krawędzi mojej wytrzymałości kolejny problem posuwał mnie na przód aż w końcu ruszona podmuchem wiatru spadałam z wieżowca moich emocji. A jednak nigdy nie upadłam na twardy, zimny beton. Okazuje się, że w moim życiu na dole najwyższego nawet drapacza chmur stoi wielka trampolina, od której odbijam się lekko i wznoszę jeszcze wyżej niż wcześniej.

Wiem, że nieważne jak ciężko by nie było dam radę. Każdy z nas da. Ograniczenia są w naszej głowie. Tam wszystko się zaczyna i tam również można wszystko zmienić.




Work. Fatigue. Loneliness. Family problems. Heartbreak. Disease. Postpone your dreams for later. One of them is not easy. What if at some time they cumulate all at once and appear in our lives?

Over the last 1.5 years I had a good school of life. I learned a lot about myself. I am a strong, responsible, independent. So it seemed to me. I thought that after everything that happened to me in my life, nothing is able to break me. But I'm just a human. I have feelings, emotions. I try to look at the world optimistically but bad days happen. And I mean a really bad days. When I am at work and I just want to cry.

 There is much going on in my life. I really try not to think too much about these problems, but it isn't easy. For too long I put off them for later finally all these things began to overwhelm me. Especially when there is no one with whom you can talk about it. No one who hasn't been in such a situation wouldn't understand taht. It's hard to explain to someone that you just feel bad. Even if this person is your friend. Then you lock yourself in itself and pretend it's okay. But it's not. And as long as you don't take action will not be better.

 Every time when I thought that was almost to the edge of my endurance another problem was moving me forward until finally the blast of wind fell me from the tower of my emotions. But I never fell on hard, cold concrete. It turns out that in my life at the bottom of even the highest skyscraper is a big trampoline from which I bounce lightly and I raise even higher than before.

 I know that no matter how hard it is, or will be I can handle it. Each of us can. The limit is in our head. Where it all begins and there also we can change everything.


środa, 25 marca 2015

One more story about frogs





Żaby w sadzawce zachwycały się rozgwieżdżonym niebem. Rechotały o tym, jakie jest piękne i olbrzymie oraz ile gwiazd na nim świeci. Usłyszały to inne żaby, które niegdyś, jak były kijankami, wpadły do stojącej w pobliżu studni i już w niej zostały. Bardzo się zdziwiły, słysząc rechot żab znad sadzawki, bo nie za bardzo rozumiały, o czym tamte rechoczą. W końcu nie wytrzymały i zarechotały do nich: „Co wy, głupie, rechoczecie, jakie wielkie niebo, jakie miliardy gwiazd?! Przecież niebo jest okrągłe, a gwiazdy można policzyć w jedną noc!” Żaby znad sadzawki nie wiedziały dlaczego te ze studni nie widzą, że niebo wcale nie jest okrągłe oraz nie pojmowały, jak można policzyć wszystkie gwiazdy. A chodziło o to, że żaby znad sadzawki nie zdawały sobie sprawy, że tamte cały czas siedzą tylko w studni i co noc widzą jedynie tyle nieba, ile można zobaczyć, patrząc w górę z jej głębi.

źródło tekstu: Bogusława Krause "Odchudzanie i prawo przyciągania"


Każda z tych żab była przekonana o swojej racji. Wierzyły w to, co widziały. I nie można powiedzieć, że żaby ze studni się myliły, a te z sadzawki miały rację, bo gdyby wyjąć te żaby ze studni, a te z sadzawki zabrać w kosmos to wszystkie miałyby zupełnie inny punkt widzenia niż dotychczas.

Każdy z nas ma swoje zdanie na dany temat. Od małego wpajane nam są różne wartości, rodzice mówią nam co jest dobre a co nie. Czerpiemy informacje z różnych źródeł, a często zdarza się, że informacje te są sprzeczne. 

Ostatnio pani doktor powiedziała mi, że lek, który mi przepisała powinnam brać po śniadaniu, niezależnie od tego co jest napisane w ulotce. Gdy miesiąc później poszłam do innej pani doktor żeby wypisała mi receptę usłyszałam, że ten sam lek mam przyjmować na czczo, bo inaczej nie będzie działać prawidłowo. Trochę zgłupiałam. Ja się na tym nie znam, więc nie wiem co jest dla mnie dobre. A te panie, mimo, że obydwie wykonują ten sam zawód i zapewne mają spore doświadczenie, mówią o tym samym leku w zupełnie inny sposób.

To tylko jeden z przykładów z codziennego życia, których jest mnóstwo w naszym świecie. Cały czas otaczają nas takie sprzeczności. I to wcale nie znaczy, że coś jest złe, a coś jest dobre. Ogień nie jest ani zły ani dobry. Można dzięki niemu ugotować obiad albo spalić mieszkanie. Wszystko ma takie znaczenie jakie sami mu nadamy. I to, że coś jest jakieś zależy tylko od nas i tego co o tym myślimy.

Pamiętaj, że to jaki jesteś zależy tylko od Ciebie i od tego jak Ty sam siebie postrzegasz.



Frogs in the pond delighted starry sky. Croaking about how it is beautiful and huge, and how many stars shining on it. The frogs that once, as they were tadpoles fall into standing near the well heard the others frogs. They were very surprised to hear the croaking of frogs from over the pond, because they don’t really understand what those talking. In the end, they said to them, "What are you, stupid, talking about what big sky, what billions of stars ?! The sky is round, and the stars can be counted in one night! "Frogs from over the pond don’t know why these from wells don’t see that the sky is not round and not still understand how to count all the stars. And it was about that frog from over the pond didn’t realize that those all the time just sitting in the well, and at every night can only see the sky as much as can be see, looking up from the depths.

text comes from the book "slimming and the law of attraction" by Boguslawa Krause

Each of these frogs was convinced of its case. Believed in what they had seen. And we can't say that the frogs from wells were wrong, and those of the pond were right, because if we take out frogs from wells, and those of the pond to take into space it would all have a different point of view than before. 

Each of us has an opinion on any subject. Since childhood we are taught to different values, parents tell us what is good and what is not. We derive information from various sources, and it often happens that the information is contradictory. 

 Recently the doctor told me that the drug, which she rewritten me, I should take after breakfast, no matter what is written in the leaflet. Once a month later, I went to another doctor and I heard that the same drug I should taken on an empty stomach, because otherwise it will not work properly. I was confused. I don't know what is good for me. And these ladies, although both follow the same profession, and probably have a lot of experience, speak of the same drug in a completely different way. 

This is just one example from everyday life, which is a lot in our world. All the time we are surrounded by contradictions. And it doesn't mean that something is wrong and something is good. Fire is neither bad nor good. You may use it to cook dinner or burn the apartment. Everything has a meaning which we give ourselves to it. That something is "something" only depend on us and what we think about it. 

 Remember that you are the only person who is responsible for how you see yourself.