środa, 1 lipca 2015

Montserrat [Video]

Od dwóch tygodni jestem w Hiszpanii, a konkretniej w miasteczku Manresa godzinę drogi od Barcelony. Moje pierwsze wrażenie o Katalonii jest absolutnie pozytywne. Szczerze mówiąc nigdy nie widziałam piękniejszego miejsca niż to, w którym teraz mieszkam. Serdeczni ludzie, piękna okolica, z każdego miejsca widok na góry. Robię dużo zdjęć i niedługo postaram się dodać coś na temat Manresy, ale dziś chciałabym podzielić się z wami zdjęciami i nagraniem z mojej krótkiej wycieczki na górę Montserrat. 

Na wysokości około 1000 m n.p.m., czyli w trzech czwartych drogi na szczyt góry znajduje się klasztor benedyktyński. Jest to bardzo ważny ośrodek pielgrzymkowy w Hiszpanii. Znajduje się w nim figurka Matki Boskiej tzw. "Czarnulki". Nawet jeśli ktoś nie jest religijny doceni piękno tego miejsca. Nie umiem opisać tego jak się tam czułam. Na pewno chcę tam jeszcze wrócić przed wyjazdem z Hiszpanii. Tymczasem zapraszam was do obejrzenia zdjęć oraz filmiku.


środa, 24 czerwca 2015

Przegląd internetu #4

Rano przywitało mnie piękne słońce i mam chwilę wolnego czasu, więc stwierdziłam, że napiszę krótką notkę z linkami, które polecam. A do tematu Hiszpanii na pewno niedługo wrócę. Zapraszam!


piątek, 19 czerwca 2015

(nie takie) trudne decyzje

„Kiedy patrzę za okno pisząc te słowa, czuję, że nowy rok zaczyna się tak naprawdę dopiero teraz. Każda wiosna sprawia, że świat ponownie się rodzi. Czy wtedy, silniej niż zazwyczaj, nie odczuwasz potrzeby zmiany? Zamknięcia czegoś i rozpoczęcia czegoś innego, nowego? Chęci do tego, by zacząć całkiem od początku? 
To całkiem naturalne, a wręcz pożądane. Gdzie bylibyśmy, gdyby coś stale nie pchało nas do przodu?

 
Czasem jednak znajdujemy się w punkcie, w którym wiemy, że coś w naszym życiu wymaga zmiany, ale niekoniecznie potrafimy podjąć kroki przybliżające nas do niej….”

Taką wiadomość dostałam kilka miesięcy z newslettera life architekta, do którego zapisałam się pół roku wcześniej. W marcu przechodziłam kryzys wieku młodego i zastanawiając się nad sensem mojego istnienia postanowiłam drastycznie zmienić swoje życie.


piątek, 5 czerwca 2015

Spacer po Warszawie

Mieszkałam w Warszawie przez siedemnaście miesięcy i pokochałam to miasto całym sercem. Czasami zastanawiałam się jak to możliwe, że jest tu tak pięknie? Zapraszam do małej fotorelacji z mojego życia w Warszawie. 
(Zdjęcia pochodzą z różnych okresów i pór roku. Wszystkie są moją własnością.)


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Summary / Co robiłam w maju | Przegląd internetu #3

Maj był dla mnie dosyć szalony. Może nie było wielu spontanicznych wyjazdów. Nie robiłam też bardzo ciekawych rzeczy, ale właśnie w maju podjęłam bardzo poważną decyzję dotyczącą pracy i miejsca zamieszkania. Niedługo wiele się w moim życiu zmieni i podsumowanie czerwca będzie dużo ciekawsze :) Tymczasem zapraszam Was do krótkiego przeglądu minionego miesiąca i wyjątkowo również ciekawych linków znalezionych w internecie. Miłego czytania :)


wtorek, 19 maja 2015

Jak wygląda dorosła przyjaźń? / How real friendship looks like (PL/ENG)

Z każdym rokiem, miesiącem, a nawet dniem widzę zmiany zachodzące w moim sposobie postrzegania życia.
Gdy byłam młodsza i oglądałam amerykańskie seriale zawsze marzyłam o grupce przyjaciółek, z którymi będę przeżywać szalone przygody. Nigdy nie miałam takiej ekipy. W podstawówce, a nawet gimnazjum miałam przyjaciółki – dziewczyny, którym mogłam powiedzieć wszystko, ale kiedy skończyła się szkoła nasza znajomość również się urwała. 

Dopiero teraz, w wieku dwudziestu jeden lat zaczynam rozumieć czym jest prawdziwa przyjaźń. Nie zawsze chodzi o to żeby spędzać ze sobą każdą chwilę. Nie trzeba się zgadzać w każdej kwestii. Nie trzeba lubić tego samego i mieć wszystkich wspólnych znajomych. 



środa, 13 maja 2015

21 rzeczy, które w sobie uwielbiam (z okazji 21. urodzin)

W dniu swoich dwudziestych pierwszych urodzin chciałam dodać wyjątkowy post. Miałam kilka pomysłów, ale to chyba wydaje mi się najbardziej odpowiednie. 

Pomyślałam, że napiszę o sobie. Ale nie tak po prostu, gdzie mieszkam, jakie jedzenie lubię i który kolor jest moim ulubionym. Utrudniłam sobie zadanie, bo postanowiłam napisać o tym, co w sobie lubię. Wbrew pozorom to było niesamowicie trudne zadanie. I o wiele łatwiej było mi pisać o cechach charakteru niż o wyglądzie. Mimo to, znalazłam w sobie 21 rzeczy, które mi się podobają.

Na co dzień w ogóle nie myślimy o takich rzeczach. Nie doceniamy tego jacy jesteśmy. Nie zastanawiamy się za co inni mogą nas lubić. To smutne, ale często sami siebie nie kochamy. A to jest pierwszy krok do tego żeby inni nas pokochali. I nie chodzi mi o zadufanie w sobie, o bycie narcyzem, tylko o zdrową miłość i szacunek co samego siebie.

  1. Pewność siebie.
  2. Pozytywne nastawienie do życia.
  3. Duże oczy.
  4. Tatuaż.
  5. Odwaga.
  6. Wrażliwość.
  7. Piersi.
  8. Uśmiech.
  9. Zaradność.
  10. Odpowiedzialność.
  11. Blond włosy.
  12. Ręce.
  13. Kreatywność.
  14. Chęć ciągłego rozwoju.
  15. Otwartość.
  16. Szczerość.
  17. Radość życia.
  18. Wdzięczność za wszystko co mam.
  19. Wzrost.
  20. Poczucie humoru.
  21. Siła.

To ja, Milena, która kocha siebie:


Polecam każdej z was zrobić sobie takie ćwiczenie. Zastanówcie się co w sobie lubicie i pamiętajcie o tym za każdym razem kiedy poczujecie się źle. Każdy z nas ma w sobie przynajmniej 21 dobrych cech :) Zarówno w wyglądzie jak i w charakterze!

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę Wam miłego dnia :)

niedziela, 3 maja 2015

April summary / Co robiłam w kwietniu

Ostatnio na blogu zrobiło się trochę poważnie. Mamy wiosnę, więc postanowiłam dodać bardziej luźny post. Kwiecień był całkiem spoko. Mam kilka zdjęć, m.in. z mojego wyjazdu do Krakowa, spotkania z przyjaciółką i mojego małego spa :) Jeśli jesteście zainteresowani co robiłam w kwietniu, to zapraszam:


11-go kwietnia po raz pierwszy odwiedziłam Kraków. Nigdy nie byłam na południu Polski oprócz Wrocławia, do którego drogę przespałam. Krajobraz Małopolski po prostu mnie zachwycił. Patrzyłam przez szybę i nie mogłam uwierzyć, że jest tak pięknie. Sam Kraków również bardzo mi się spodobał, chociaż widziałam tylko Starówkę i ścisłe centrum.




Niestety bardzo ciężko było nam ogarnąć komunikację miejską. Trzeba było się nabiegać żeby znaleźć odpowiedni przystanek. Po godzinie błądzenia wokół dworca zrezygnowane usiadłyśmy z moją przyjaciółką na chodniku:


W końcu jednak zdecydowałyśmy się zapytać kogoś o drogę. Trafiło na najprzystojniejszego chłopaka jakiego widziałyśmy w całym Krakowie :) Na szczęście dobrze nas pokierował i po kolejnej godzinie trafiłyśmy do miejsca docelowego. 

Wieczorem razem z koleżankami poszłyśmy na koncert naszego ulubionego zespołu - Afromental.





Po czteromiesięcznej przerwie nie mogłam odpuścić pierwszego koncertu w sezonie. Przy okazji zobaczyłam piękny Kraków i spotkałam się z przyjaciółkami i ze znajomymi. Bardzo miło spędziłam tam czas i na pewno będę to dobrze wspominać.



Tydzień później odwiedziła mnie przyjaciółka, z którą również nie widziałam się cztery miesiące. Wieczorem poszłyśmy nad Wisłę. Było cudownie. Ludzie palili ogniska na plaży, pili piwa, było ciepło. Typowy wakacyjny klimat. 




Dobrze było się spotkać, pogadać. Cieszę się, że w końcu nam się udało. Rzadkie spotkania to wady przyjaźni na odległość... Ale zalety z posiadania takiej przyjaciółki jak Ewelina zdecydowanie przeważają <3


Niestety nie byłam w żadnych innych ciekawych miejscach. Dużo pracuję. Kiedy mam wolne staram się wyjść i porobić trochę zdjęć. Warszawa jest naprawdę piękna i to zdecydowanie moje ulubione miasto w Polsce.



Ostatnio jednak sporo czasu spędzałam w domu. Postanowiłam bardziej zadbać o siebie. Kupiłam kilka kosmetyków do pielęgnacji oraz kolorówkę. Odwiedziłam sklep Ziaja. Nie polecam do niego wchodzić, bo można się zatracić. Najchętniej kupiłabym wszystko, bo ceny są tak cudowne, że nawet za siatkę kosmetyków różnego rodzaju można zapłacić tyle co za jeden - dwa kosmetyki jakiejś innej znanej marki. Ja skupiłam się na włosach i skórze twarzy, ale pewnie wybiorę się tam jeszcze niedługo i powiększę moją ziajową kolekcję :) 
Nie mogłam też nie skorzystać z promocji w Rossmanie -49% na pudry, podkłady, korektory i kosmetyki do oczu. Nie będę się przyznawać ile wydałam, ale powiem tylko, że większość tych rzeczy kupiłam po raz pierwszy a jestem nimi zachwycona. Boję się tylko tego jak pójdę na promocję szminek. To jest moja największa słabość...


Dziękuję za wszystkie odwiedziny mojego bloga. Codziennie jest was tu naprawdę wielu! Jestem w szoku kiedy widzę takie liczby. Postaram się (i tym razem naprawdę!) dodawać więcej postów. Mam sporo pomysłów, ale ogranicza mnie czas. Niedługo to się zmieni i będę mogła bardziej skupić się na blogu.
Pozdrawiam Was wszystkich i kończę dzisiejszą notkę tym oto zdjęciem:


wtorek, 28 kwietnia 2015

Doceń to, że żyjesz.

Tego dnia zrobiłam warkocza. Jako, że mam krótkie pocieniowane włosy nie wyglądało to za dobrze. Siedziałam w autobusie i z przejęciem czytałam książkę. Byłam niedaleko swojego przystanku, więc postanowiłam zaprzestać czytanie z końcem rozdziału. Rozpuściłam włosy, zaczęłam się nimi bawić i przeglądać w szybie wewnątrz autobusu. Pomyślałam: „Nienawidzę swoich włosów. W ogóle się nie układają.” W tym momencie z siedzenia obok mnie wstała kobieta w wieku około 30 lat. Spojrzałam na jej głowę. Miała bardzo krótkie włosy. Nie jestem ekspertem, ale wyglądało to na efekt chemioterapii…


To była idealna sytuacja pokazująca jak bardzo nie doceniamy tego co mamy. Cały czas narzekamy. Nic nam się nie podoba. Wiadomo, każdy chce żeby było mu w życiu lepiej. Nie znam nikogo kto nie chciałby być bogatszy/ ładniejszy/ zdrowszy/ szczęśliwszy. Albo wszystko na raz. Tylko dlaczego nie doceniamy tego co mamy?

Narzekam, że nie mam za mało pieniędzy a nie doceniam tego, że mam dach nad głową, ciepłą wodę, pracę. Codziennie kupuję sobie coś do jedzenia, mogę sobie pozwolić na wyjście do kina, nową bluzkę czy książkę.

Narzekam, że boli mnie głowa, oczy, brzuch, a nie doceniam tego, że mam wzrok, słuch, sprawne wszystkie kończyny i organy. 

Narzekam na brzydką pogodę, nieukładające się włosy, nadmiar pracy, brzydką cerę, nadwagę, wrednych ludzi. Nie doceniam tego, że mam wspaniałą rodzinę, przyjaciół, że mam te włosy, że mogę iść pobiegać, bo przecież chodzę, że mogę rozmawiać i jestem świadoma wszystkiego co mnie otacza. 

Na co dzień całkowicie zapominamy o tym jakimi szczęściarzami jesteśmy. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób nawet czytających ten post nie ma takiego szczęścia jak ja, ale uwierzcie, że macie lepiej niż wiele innych osób na naszej planecie. 

Codziennie na świecie umierają setki tysięcy ludzi. Jeśli żyjesz - jesteś wielkim szczęściarzem! Doceń to.


niedziela, 19 kwietnia 2015

Jak dorosnę, to chcę słuchać swoich rad.

Kolejny raz przyłapałam się na tym, że w ogóle nie słucham siebie. Jestem jakby zupełnie nieobecna w swoim życiu. Mówię dużo, ale większość tych "mądrych" rzeczy leci w kierunku innych ludzi. Dla siebie zachowuję same głupoty. Co jest ze mną nie tak?


Lubię rozmawiać z ludźmi, słuchać ich opowieści, czasami nawet problemów. Zawsze mam nadzieję, że w jakiś sposób im pomogę. Mówię im: "Ja na Twoim miejscu..." albo "Powinieneś zrobić tak...". I naprawdę wierzę w to co mówię. I chciałabym bardzo żeby moje złote rady zostały przez moich przyjaciół wzięte do serca i dobrze wykorzystane.

A potem przychodzi taki moment kiedy znajduję się w podobnej sytuacji. Albo jeszcze gorszej, ale tematycznie takiej samej. I zamiast zrobić to co sama wymyśliłam wcześniej i co na pewno będzie pozytywne w skutkach, wolę się męczyć sama ze sobą i wymyślać sobie wymówki.

Bo dobrzy w tym jesteśmy. Tak, Ty też. A baby to już całkiem. Jesteśmy specjalistkami od wszystkiego. Po piwie, winie, a nie daj Boże wódce, zamieniamy się w psychologów z trzema dyplomami. Chcemy być dobrymi przyjaciółkami, więc rozdajemy te porady na lewo i prawo. Może by się sprawdziły, ale sama się tego nie dowiesz, bo kiedy przychodzisz do przyjaciółki z problemem i przeżywasz deja vu, to zdolność logicznego myślenia nagle znika i tylko przytakujesz, a w środku zastanawiasz się: "Co ona pieprzy?"

Dlaczego tak bardzo komplikujemy sobie życie? Dlaczego nie możemy zaakceptować tego, że może jednak nasza intuicja ma rację? Czasami odpowiedzi są bliżej niż nam się wydaje. Nie musimy szukać rady u przyjaciół, a tym bardziej u obcych ludzi. Jasne, każdy chce się czasem wygadać, spojrzeć na problem z dystansem i zobaczyć inny punkt widzenia. A może po prostu tak jest nam łatwiej. Uciekać przed sobą.

Czasami wystarczy usiąść w samotności, zastanowić się o co tak naprawdę nam chodzi. Jaki jest problem i co chcemy osiągnąć? Wtedy rozwiązanie przychodzi samo. I nie ignorujmy tego głosu w naszej głowie. To nasza podświadomość. Ona wie co jest dla nas dobre. Czasami ciężko jest nam zaakceptować odpowiedź, którą otrzymamy. Ale musimy próbować. Ja nie chcę już uciekać przed sobą. Chcę być świadoma i chcę słuchać swoich własnych rad.